URLOP I PIERWSZA DWUDZIESTKA
Dodane przez seba dnia Sierpień 10 2014 12:22:52


Urlop i pierwsza Dwudziestka
W końcu nadszedł długo wyczekiwany urlop postanowiłem z żoną aktywnie spędzić ten czas na łowisku Jarosławski. Po trudach pakowania i drogi o godzinie 8 dotarliśmy na łowisko. Po załatwieniu wszystkich formalności udaliśmy się na swoje stanowisko. Ja zająłem się rozkładaniem sprzętu oraz przygotowaniem zanęty. Używałem ugotowanych ziaren konopi, kukurydzy, orzecha i pszenicy oraz pellety i kulki. Zaopatrzyłem się w 30 kg ziaren, 15 kg różnego rodzaju pelletu, 20 kg kulek truskawka i 20 kg squida i 10 kg orzecha tygrysiego oraz zalewy.


Rozszerzona zawartość newsa

Urlop i pierwsza Dwudziestka
W końcu nadszedł długo wyczekiwany urlop postanowiłem z żoną aktywnie spędzić ten czas na łowisku Jarosławski. Po trudach pakowania i drogi o godzinie 8 dotarliśmy na łowisko. Po załatwieniu wszystkich formalności udaliśmy się na swoje stanowisko. Ja zająłem się rozkładaniem sprzętu oraz przygotowaniem zanęty. Używałem ugotowanych ziaren konopi, kukurydzy, orzecha i pszenicy oraz pellety i kulki. Zaopatrzyłem się w 30 kg ziaren, 15 kg różnego rodzaju pelletu, 20 kg kulek truskawka i 20 kg squida i 10 kg orzecha tygrysiego oraz zalewy.



Żona zajęła się rozpakowywaniem i urządzaniem naszej kwatery. Po rozpakowaniu wszystkiego przyszedł czas na nęcenie. Nęciliśmy spombem i kobrą, na początek poszło do wody 7 kg ziaren, pelletów i około 3 kg kulek.



Pogoda była taka sobie, od czasu do czasu świeciło słońce, lecz wiał dość duży i zimny wiatr. Patrząc po kierunku wiatru sądziłem, że na pierwsze branie nie będzie trzeba długo czekać. Jednak się myliłem, pierwsze branie nastąpiło dopiero wieczorem, ale niestety ryba się spięła. Kolejne branie było w nocy ok. godz. 03:00, wyciągnąłem karpia o wadze ok. 14kg. Jednak na kolejnego miska musieliśmy czekać do rana, którego wyciągnęła moja żona Marta, była to godz. ok. 06:00. Stwierdziliśmy, że nie warto się już kłaść, więc przygotowałem kolejna porcje zanęty i zaczęliśmy nęcić. Następnie przygotowaliśmy zestawy i posłałem je do wody.



Niestety cały dzień byliśmy bez brania, mimo częstego nęcenia. Pod wieczór dwa miśki jednak skusiły się na nasze przynęty i trafiły na matę. Noc była spokojna, jedynie nad ranem mieliśmy niespodziewanych gości, 3 kaczki postanowiły nas odwiedzie i się najeść.



Kolejne brania były z samego rana. Mimo to, że ranek zaczął się tak dobrze to do wieczora była zupełne cisza, choć jak już wcześniej wspominałem wiatr wiał w naszą stronę i powinien spychać ryby w tym kierunku. Następne karpie na matę trafiły dopiero w nocy i nad ranem kolejnego dnia. W późniejszym czasie naszego wypoczynku pogoda się unormowała. Przestało wiać, jednak było bardzo gorąco. Przez cały czas świeciło słońce. Niestety jak się przekonaliśmy taka pogoda nie była sprzyjająca do brań, gdyż przez kolejne dni głównie łowiliśmy wczesnym wieczorem, w nocy oraz nad ranem. W ciągu tych dnia na matę trafiły może trzy rybki. Po pięciu dniach dużych upałów popołudniu nastąpiło lekkie ochłodzenie, które przyszło wraz z deszczem i burzą.



Sadziliśmy, że ta zmiana pogody będzie na dłużej i przyniesie zwiększenie liczby brań, ale niestety tak się nie stało. Gdyż w nocy mieliśmy tylko dwa brania, a kolejny dzień zaczął się bardzo upalnie. Po kolejnym burzowym popołudniu przyszła noc obfita w brania, które były głównie na jednej wędce ustawionej bliżej trzcin. W tym miejscu muszę powiedzieć, że na szczególna uwagę zasługuje jeden Misiek, który wziął nad ranem ok. godz. 06:00 po dość długim holu i walce oraz konieczności wyciągania go z trzcin (dobrze, że mogłem liczyć na pomoc Tomka Chliba, który też w tym czasie przebywał na urlopie z rodziną, który wchodząc prawie pod szyję skutecznie uwolnił karpia z zaplątanych trzcin). Karp ten w końcu trafił na matę. Ledwo się na niej mieścił, po zmierzeniu miał długość 1 m. Byłem tym holem bardzo podekscytowany ponieważ po wyciągnięciu go na matę, miałem taką cicha nadzieję, że w końcu uda mi się przekroczyć wagę 20 kg, bo jeszcze do tej pory mi się to nie udało choć byłem bardzo blisko. Moja radość była ogromna bo w końcu udało się to osiągnąć – karpik ważył 20.21kg.





W ostatnich dniach naszych wakacji nadal głównie brania były wieczorem, nocą i nad ranem. Podsumowując te wakacyjną zasiadkę, która trwała prawie dwa tygodnie, myślę, że mogę zaliczyć ją do udanych. Udało nam się wyholować 53 ryb, w tym 2 amury i jednego jesiotra. Rybki były w przedziale wagowym od 8 kg do 18kg, no i ten jeden Karpik o wadze 20.21kg.













Najbardziej jestem zadowolony z dwóch rzeczy, a mianowicie przynęty truskawka 4d, pellet arctic krill, blue squid i biały pop up i pop up fluo truskawka spisywały się znakomicie. Druga sprawa to moja żona, która sama wyholowała sporo rybek w tym ładnego jesiotra i karpia ponad 17 kg









Do zobaczenia nad wodą chociaż ostatnio mam taki brak czasu, że nawet te kilka słów, którymi chciałem podzielić się z wami zajęło mi sporo czasu. Pozdrawiamy Sebastian i Marta