Carp Gravity na zawodach I Karpiowy Puchar Baitbox Jarosławski 2014
Dodane przez seba dnia Czerwiec 03 2014 20:49:00


Carp Gravity na zawodach I Karpiowy Puchar Baitbox Jarosławski 2014
W dniach 21-25 maja 2014r. na łowisku JAROSŁAWKI odbyły się zawody karpiowe. Oczywiście nie mogło nas tam zabraknąć. Zbiornik, który znamy dość dobrze, a więc decyzja jedziemy powalczyć. Dni do zawodów mijały strasznie powoli, ale mieliśmy co robić. Szykowanie zanęt, przynęt, uzupełnianie drobiazgów umilał czas na oczekiwanie na wyjazd. Oczywiście jak zawsze nie obyło się bez problemów z wolnym w pracy, ale wszystko się ułożyło po naszej myśli. Taktyka była prosta nęcić dużo, a gdy ryba wejdzie w łowisko za wszelką cenę ją zatrzymać. Musieliśmy się więc zaopatrzyć w dość dużą ilość zanęty. Zabraliśmy 10 kg kulek ananas, 10 kg kulek rajski owoc i 20 kg kulek ryba, do tego 20 kg kukurydzy, 20 kg pelletu Arctic Krill i 15 kg zanęty sypkiej plus oczywiście zalewy liquidy i boostery.


Rozszerzona zawartość newsa

Carp Gravity na zawodach I Karpiowy Puchar Baitbox Jarosławski 2014



W dniach 21-25 maja 2014r. na łowisku JAROSŁAWKI odbyły się zawody karpiowe. Oczywiście nie mogło nas tam zabraknąć. Zbiornik, który znamy dość dobrze, a więc decyzja jedziemy powalczyć. Dni do zawodów mijały strasznie powoli, ale mieliśmy co robić. Szykowanie zanęt, przynęt, uzupełnianie drobiazgów umilał czas na oczekiwanie na wyjazd. Oczywiście jak zawsze nie obyło się bez problemów z wolnym w pracy, ale wszystko się ułożyło po naszej myśli. Taktyka była prosta nęcić dużo, a gdy ryba wejdzie w łowisko za wszelką cenę ją zatrzymać. Musieliśmy się więc zaopatrzyć w dość dużą ilość zanęty. Zabraliśmy 10 kg kulek ananas, 10 kg kulek rajski owoc i 20 kg kulek ryba, do tego 20 kg kukurydzy, 20 kg pelletu Arctic Krill i 15 kg zanęty sypkiej plus oczywiście zalewy liquidy i boostery.







Droga na zawody mija spokojnie jak to jadąc z myślą o dobrym wyniku. Po czterech godzinach docieramy na miejsce jest około godziny 8:00, wjeżdżamy na łowisko witamy się z właścicielami oraz z ekipami, które już przybyły, robi się bardzo ciepło już wiemy, że dzień będzie bardzo gorący. Otwieramy po piwku i idziemy obejść zbiornik w celu sprawdzenia jak zostały rozmieszczone stanowiska. Nie jest źle po przejściu całego zbiornika odrzucamy 2 stanowiska, których nie chcielibyśmy wylosować, czyli stanowisk 4 i 21 - wszystkie byłe nie te. Nawet żartowaliśmy sobie, że jak wylosujemy 4 lub 21 to nie ma poco rozkładać wędek.
Czas do losowania mija bardzo powoli, a losowanie dopiero o godzinie 13:00.
W między czasie organizator zapewnia małą atrakcję - konkurs rzutu do maty pływającej na wodzie, oczywiście startujemy, może uda się, chociaż bardziej był to konkurs dla zabawy i zabicia czasu. Nadeszła chwila losowania wszyscy losują tylko nie my. Najlepsze stanowiska, które wytypowaliśmy są już zabrane, zostały jeszcze dwa, które byśmy chcieli stanowisko numer 1 i 3. Do losowania podchodzi 15 drużyna i losuje jokera kurcze co za pech po szybkiej naradzie biorą stanowisko numer 3 (cypel - jedno z najbardziej łownych stanowisk na łowisku Jarosławski), my losujemy jako 16 drużyna, do losowania podchodzi kapitan drużyny Paweł Dzierla, chwila napięcia kurcze nie wierzę chyba lepiej nie można było wylosować stanowisko numer 1, radość jest wielka i gratulacje za dobre losowanie. Stanowiska jest nam bardzo dobrze znane, więc jest nadzieja, że uda się coś złowić.



Po około 20 minutach jesteśmy na stanowisku no i teraz dopiero zacznie się robota rozkładanie sprzętu, robienie przynęty, zanęty, zestawów. Piotr Olszyna i Paweł Dzierla zabrali się za przygotowanie zanęty. Po 1,5h jesteśmy gotowi do nęcenia. O godzinie 15:00 zaczynamy, do wody idzie ok. 10 kg kulek różnego smaku i 5 kg sypkiej zanęty z kukurydzą i dodatkami, łowisko mamy oddalone ok. 35 45 m, więc nie ma problemu z nęceniem, kobry w dłoń i do pracy. Na zestawy idą: na jeden kulka 4D Ognizzer, dwa zestawy z kulkami POP UP Fluo Truskawka i jeden zestaw kulka 4D Truskawka.





Na branie czekaliśmy około 2 godziny, odzywa się sygnalizator na lewym kiju, bardzo anemiczne branie podbiegam do kija podnoszę i czuję sporą rybę, ale może być to mylące. Paweł szykuje się do podebrania, ale karpik nie poddaje się, podciągam go 5 m, a on wyciąga 10 m. Po 5 minutach przychodzą koledzy ze stanowiska numer 2 i kibicują. Mija kolejne 15 min, a karpik nadal nie poddaje się, a że mamy sporo czasu, ja też go nie gonię zbyt mocno, to są zawody, każda ryba się liczy. Po 25 minutach wreszcie się poddał, Paweł szybkim ruchem podbiera karpia. Jest ładny ciekawe, co pokaże waga. Po chwili przychodzi sędzia, wyciągamy karpia z worka i ważymy „jessssst” ładny misiek waga pokazuje 17,800. Super początek, na tę chwilę mamy największą rybę zawodów. Sędzia udziela nam cennej informacji, że ryba ma tarło, i że dwa stanowiska gdzie skupiła się cała ryba mają tyle brań, że nie mogą się wyrobić z wyciąganiem. Montujemy nowy przypon i zarzucamy, kobrą donęcamy 100 kulek po każdej wyholowanej rybie.



Wiedzieliśmy, że będzie ciężko, ale walczymy dalej. Następne godziny przynoszą kilka ryb, a nocka była dość spokojna. Nowy dzień przynosi upał, ale ryby są w łowisku dobry znak. I tak mija kolejny dzień i nocka, ciągłe nęcenie, zestawy ale oto chodziło. W planach było obejście zbiornika z kamerą i nakręcenie kilku rzeczy, ale było tyle pracy, że nie daliśmy rady. Na trzeci dzień po południu przychodzi załamanie pogody silny wiatr, burze z piorunami i ulewa, padało całą noc i połowę dnia, a my mamy wciąż brania. Mokrzy zmęczeni walczymy ile się da chociaż już wiemy, że dwa stanowiska połowiły duże ryby, a klasyfikacja była nie na ilość ryb tylko 5 największych złowionych na każdym stanowisku. Mamy sporo brań, ale ryb które już nie klasyfikują się do wpisania w protokół zawodów. Mamy 12 ryb w przedziale 10 - 14 kg.

















Ostatniej nocy dołowiliśmy 5 ryb z czego jedna ma 15 kg i zalicza się do klasyfikacji zawodów.



Rano wstaję i zmieniam Pawła, który idzie spać przed drogą powrotną. Zostaje ostatnia godzina zawodów i mam ostatnie branie ryba wydaje się ładna, po szybkim holu okazuje się, że jest to ryba licząca się, ważenie i mamy 15,800 kg.



No i przychodzi czas na najgorsze pakowanie, które zajmuje nam to około 1,5 godziny. Wszystkie ekipy spakowane jedziemy na ceremonię rozdania nagród. Gratulujemy koledze Przemkowi Bździuchowi za zajęcie drugiego miejsca i czekamy na oficjalne wyniki. Okazało się, że zabrakło nie wiele do trzeciego miejsca czyli zajęliśmy czwarte miejsce. Niedosyt, ale po analizie doszliśmy do wniosku, że zrobiliśmy wszystko co można było zrobić i jesteśmy zadowoleni. Było sporo ekip, które nie miały nawet kontaktu z rybą, a my złowiliśmy około 30 karpi więc przy tarle ryb zrobiliśmy kawał dobrej roboty. Więc wracamy do domów z podniesionym czołem. Co można powiedzieć na koniec chyba tylko, tyle że tarło popsuło rywalizacje, i że dwa stanowiska, gdzie odbywało się tarło były oddalone od naszego ok. 500 m, czyli łowił sam koniec zbiornika. Mimo to udało się zwabić rybę w nasze łowisko, które po raz kolejny nie zawiodło nas. Skutecznymi przynętami okazały się Truskawka 4D, Arctic krill 4D i pop up Truskawka fluo i Smoked forest + materiał PVA z Gejzerem Ananas i Truskawka na te przynęty zaliczyliśmy 90% brań.







Serdeczne podziękowania dla Pawła Dzierli i Piotrka Olszyny za całe zawody, za przygotowania, atmosferę. Było mi bardzo miło spędzić ten czas z wami.
Pozdrowienia dla Tomka Chliba i Piotra Wasilczuka.
Pozdrowienia również dla wszystkich ekip, organizatora no i oczywiście dla sędziego, który był zawsze na czas do ważenia.
Podziękowania dla Pawła Szewca za super Przynęty i Kulki zanętowe.

Do zobaczenia za rok Team